WYSTAWY CZASOWE W RATUSZU

ŚWIAT TORUŃSKIEGO PIERNIKA

Wystawa wypożyczona z Muzeum Okręgowego w Toruniu

Wernisaż 14 lipca 2017 r., godz.18.00

Ekspozycja czynna od 14 lipca do 31 października 2017 r.

 


Wystawa „Świat toruńskiego piernika” prezentuje dzieje toruńskiego piernikarstwa. Znajduje się w specjalnie zaprojektowanej aranżacji, stylizowanej na kształt drewnianej kogi – żaglowca handlowego. Wypełniają ją oryginalne obiekty muzealne (m.in. wybór ze słynnej toruńskiej kolekcji form piernikowych, późnośredniowieczne naczynia: drewniane, gliniane i kamionkowe, a także cynowe kufle i kubki oraz formy do babek i cukierków z przełomu XIX i XX wieku).

Ważnymi elementami wystawy są również możliwe do dotykania i oglądania kopie przedmiotów (np. kopie form piernikowych, skrzynki i opakowania, współczesne stylizowane naczynia) a także manekiny uzupełniające m.in. rekonstrukcję kramu piernikarskiego, piekarni czy sklepu z przełomu XIX i XX wieku.
Poznawanie fascynującej historii toruńskiego piernikarstwa rozpoczyna się od czasów średniowiecza i organizacji cechowej rzemieślników, kontynuowane jest poprzez prezentację okresu przemysłu po współczesność.

Wystawa powstała w 2008 roku, jako „wędrujący” wariant wystawy stałej zorganizowanej przez Muzeum Okręgowe w Toruniu. Wystawa ma charakter interaktywny, integralną część ekspozycji stanowią warsztaty możliwe do przeprowadzenia zarówno dla gości indywidualnych jak i grup, w trakcie których można własnoręcznie przygotować dekoracyjne pierniki ozdobne o tradycyjnych kształtach oraz odkryć smak toruńskiego piernika próbując wyrobów Fabryki Cukierniczej „Kopernik” S.A.

Zapraszamy na wystawę i na warsztaty - więcej informacji o warsztatach tutaj


REWOLUCJA (PO)PAŹDZIERNIKOWA
POLSKA LAT 1956 – 1957

Wystawa została przygotowana przez Muzeum Karykatury im. Eryka Lipińskiego w Warszawie.
Autorem scenariusza jest prof. Jerzy Kochanowski.

Ekspozycja czynna od 21 kwietnia do 27 sierpnia 2017 r.

Wystawa „Rewolucja (Po)październikowa. Polska lat 1956 – 1957” to ponad 200 karykatur i rysunków satyrycznych, odnoszących się do istotnych społecznych i politycznych przemian, zachodzących w Polsce podczas tzw. odwilży październikowej.
Wybrane na ekspozycję prace zostały pogrupowane w 15 działów tematycznych, z których każdy opatrzono krótkim wstępem, opisującym szersze tło historyczne przedstawionych w nim zagadnień. Ilustrują one następujące zjawiska (jako poszczególne działy): Odwilż, Październik, Wybory, Czerwone i czarne, czyli relacje państwo-Kościół, Peryferie: Polska gminna i powiatowa, Kobieta, Młodzież, Kulturalnie pod prąd, Marzenie o własnym samochodzie, Pieniądze, Prywatna inicjatywa, Za granicę!, Patologie, Kosmos, Przymrozek.
Znajdziemy tu dzieła czołowych polskich karykaturzystów, jak m.in.: Karol Ferster, Ignacy Witz, Henryk Chmielewski, Henryk Jerzy Chmielewski, Eryk Lipiński, Anna Gosławska-Lipińska, Jerzy Zaruba, Maja Berezowska, Zbigniew Lengren, Jerzy Flisak, Jan Lenica, Jan Młodożeniec, Zbigniew Ziomecki, Juliusz Puchalski.
Ekspozycji towarzyszy specjalnie przygotowany katalog oraz materiał filmowy. Album, oprócz części ilustracyjnej, zawiera eseje problemowe takich znakomitości, jak prof. Jerzy Kochanowski z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, który przygotował również teksty wstępne do poszczególnych działów, Karolina Prymlewicz, Maciej Górecki, Elżbieta Laskowska, Daniel Passent oraz Jacek Fedorowicz.



Jerzy Kochanowski

Rewolucja (Po)październikowa. Polska lat 1956-1957

Proces destalinizacji był w Polsce – zresztą identycznie, jak w całym bloku radzieckim - skomplikowany i długotrwały, bez jednoznacznie określonych punktów zwrotnych, początkowego i końcowego. Przesłanki „odwilży” były widoczne już od przełomu 1954 i 1955 r., jednak prawdziwe wrzenie zaczęło się wraz z XX Zjazdem KPZR w lutym 1956 r. i wygłoszonym nań tajnym referatem Chruszczowa. Znaczenie symboliczne, wyznaczające początek Października – nie miesiąca, lecz „nowych czasów” – miało VIII Plenum KC PZPR (19 - 21 X 1956) i dojście do władzy ekipy Władysława Gomułki. Andrzej Krzysztof Wróblewski zapisał w dzienniku w dniu zakończenia obrad plenum: „Nie wiem, czy dziś należy mówić „przeżyliśmy” czy „przeżywamy” – ale, że w ciągu kilku ostatnich dni mamy rewolucję, to pewne. Co się dzieje! Ludzie są w najwyższym stopniu podnieceni, a jednocześnie opanowani” . Kilka dni później wtórowali mu w tygodniku „Po prostu” Ryszard Turski i Eligiusz Lasota: „Co się stało w naszym kraju? Mówiąc najprościej i najjaśniej trzeba chyba stwierdzić, że dokonała się u nas po prostu rewolucja. Rzeczywista rewolucja ekonomiczno-polityczna, społeczna, ideologiczna” .

Szukając symbolicznych cezur, można powiedzieć, że „polska rewolucja”, nieraz pisana dużymi literami i uzupełniana przymiotnikiem „Październikowa”, przetrwała rok, do warszawskich rozruchów po likwidacji jednego z najważniejszych motorów przemian – tygodnika „Po prostu”. Był to jednak tylko jeden z wielu przejawów zakończonego jesienią 1957 r. procesu krzepnięcia i stabilizacji – po załamaniu z przełomu lat 1956-1957 - struktur „partyjno-państwowych”, które były już w stanie przystąpić do kontrataku, zarówno na froncie politycznym, jak gospodarczym czy społecznym. Nieprzypadkowo właśnie w październiku 1957 r. KC PZPR powołał tzw. Zespół Centralny do Walki z Nadużyciami i Korupcją, którego celem było „oczyszczenie ogniw administracji państwowej i gospodarczej od elementów skorumpowanych i przestępczych”, zaś wkrótce poddano szeregi partyjne skrupulatnej weryfikacji. Jesienią 1957 r. po raz pierwszy przygaszono zielone światło dla sfery prywatnej, ograniczono możliwości indywidualnych, turystycznych wyjazdów zagranicznych, wyczerpywał się kredyt zaufania ze strony inteligencji, grupy, która najbardziej zdecydowanie poparła Październik. Widoczny stawał się zarówno koniec eksperymentów gospodarczych, wprowadzających elementy wolnego rynku do niektórych zakładów, jak i działalności fabrycznych samorządów, tzw. Rad Robotniczych. Z drugiej strony dopiero pod koniec 1957 r. powstało Polskie Towarzystwo Socjologiczne czy Towarzystwo Świadomego Macierzyństwa i rozpoczęła się głębsza dyskusja nad planowaniem rodziny i pozycją kobiety!

Choć polskie społeczeństwo szybko zaczęło sobie zdawać sprawę, że mimo szafowania hasłami o suwerenności i demokratyzacji, na prawdziwą niezawisłość i demokrację nie ma szans, to przekonanie o nieodwracalności przynajmniej części zmian i niemożności powrotu do stalinowskiego zamordyzmu było powszechne, zaś „Październik” rozumiano jako „godzinę zero” dla całego kraju. Nie bez powodu Jerzy Zawieyski zanotował 1 stycznia 1957 r.: „Co będzie i jak będzie? To, co się stało w Polsce pod koniec minionego roku, nie zapowiada stabilizacji. Przeciwnie – wszystko jest niepewne, dynamiczne, nasycone konfliktami. Jedno jest oczywiste, że nie wróci nic do dawnego stylu i obyczaju. Zaszły fakty nieodwracalne” . Totalitarny charakter stalinizmu wpłynął bowiem zarówno na szybkość, jak i rozległość przemian, dotykających i angażujących w latach 1956-1957 praktycznie wszystkie grupy społeczne, wiekowe, zawodowe czy etniczne, a zakres i różnorodność przejawów aktywności i (samo)mobilizacji społeczeństwa można porównywać chyba tylko z okresem bezpośrednio powojennym, czasem „Solidarności” 1980-1981, a zwłaszcza z transformacją po 1989 r.!

Można zaryzykować tezę, że o ile rok 1956 zamykał okres „Polski zniewolonej”, stanowił końcową cezurę okresu walki, konspiracji, terroru i oporu, zapoczątkowanego przez lata 1939/1945, to 1957 otwierał w powojennej historii Polski rozdział nowoczesności, modernizacji, (reglamentowanego) zrozumienia dla sanacyjnej czy akowskiej przeszłości, bujnego życia kulturalnego i naukowego, powrotu do samoorganizacji społecznej, otwarcia na wpływy Zachodu i ustalenia ram zależności od ZSRR. Był to rok, w którym mogły jednocześnie powstać takie pisma, jak „Polityka” i „Katecheta”, do szkół wróciła na kilka lat religia, a w pismach ilustrowanych królowała mniej lub bardziej roznegliżowana Brigitte Bardot!

Nie ulega bowiem wątpliwości, że procesy, które w innych krajach trwały latami, w Polsce przetoczyły się w ciągu dosłownie kilku miesięcy. Zadecydowała o tym wyjątkowa koincydencja i kumulacja czynników wewnętrznych i zewnętrznych. Z jednej strony ideologizacja życia politycznego, społecznego, gospodarczego, kulturalnego w stalinizmie stworzyła zaplecze do błyskawicznego i głębokiego odreagowania. Tym bardziej, że nie brakowało gotowych do tego społecznych aktorów – zarówno spośród zahibernowanych dawnych elit, jak przedstawicieli młodej generacji, której „odwilż” radykalnie zwiększała pole działania. Z drugiej strony także ekipie Władysława Gomułki niezwykle zależało na utrzymaniu i ugruntowaniu swojego prospołecznego, reformatorskiego wizerunku, a podejmowane reformy ekonomiczne i zgoda na bardziej wyrafinowaną konsumpcję pozwalały przynajmniej złagodzić głęboką zapaść gospodarczą. Olbrzymie znaczenie miał również fakt, że aparat nadzoru i represji (milicja, sądy, prokuratura, instytucje kontroli gospodarczej) uległ przejściowemu - ale daleko idącemu - osłabieniu.

Korzystne były również uwarunkowania międzynarodowe. W ZSRR trwała chruszczowowska odwilż, mająca swoje własne symbole otwartości (jak Międzynarodowy Festiwal Młodzieży i Studentów, zorganizowany w Moskwie w sierpniu 1957) czy też nowoczesności, przede wszystkim umieszczenie w październiku i listopadzie 1957 r. na orbicie sztucznych satelitów. Jednocześnie na zachodzie Europy, który ostatecznie wychodził z okresu powojennego kryzysu, biedy i wyrzeczeń, zachodziły głębokie, strukturalne przemiany społeczne, kulturowe i gospodarcze. Z jednej strony obserwowano, zwłaszcza wśród starszego pokolenia, powrót do tradycji i zachowań mieszczańskich, z drugiej powodowało to globalny wręcz bunt młodzieży, odrzucającej stare wartości, nieprzystające jej zdaniem do zmieniającego się krajobrazu ekonomicznego, społecznego czy kulturowego. Wzorami dla młodzieży stali się znani z hollywoodzkich filmów Marlon Brando i James Dean. Było to jednym z przejawów pogłębiającej się amerykanizacji Europy, widocznej zarówno w sferze kultury masowej, jak i konsumpcji. Podwyższał się standard życia mierzony skracanym czasem pracy, rosnącymi dochodami, wielkością i wyposażeniem mieszkań (w których do reguły należały już lodówka i telewizor) czy liczbą samochodów (w latach 1949-1959 wzrosła na zachodzie Europy średnio trzyipółkrotnie, a w RFN wręcz dziesięciokrotnie). Wprowadzenie popularnych i niedrogich modeli zwiększyło dostępność samochodu dla niższych warstw, w tym robotników, skutecznie zmieniając nawyki społeczne. Należały do nich m.in. wakacje zagraniczne, które przestały być nierealnym marzeniem niższych warstw społecznych . Np. do połowy 1957 prawie co czwarty obywatel RFN miał za sobą jakiś wyjazd zagraniczny.

Przemiany zachodzące za granicą miały dla społeczeństwa polskiego niebagatelne znaczenie. Tym bardziej, że rodzima „rewolucja październikowa” poluzowała rygory, potaniła odwagę, otworzyła nowe możliwości, poszerzyła horyzonty i skalę marzeń, radykalnie zmieniła kąt widzenia. Zjawiska te, połączone z szerszym uchyleniem granicznych furtek i liberalizacją cenzury, po wieloletniej izolacji społeczeństwa polskiego zaowocowały tzw. kompleksem pogorzelców, którzy w „pożodze [...] stracili swój dobytek i starają się go odbudować, lecz odbudować według wzorów rozwiniętych w społeczeństwach masowej konsumpcji” . Nie było oczywiście szans na dogonienie Zachodu, ale pod względem modernizacyjnym uczyniono olbrzymi krok naprzód. Czytano te same książki i oglądano te same sztuki, co na Zachodzie, z izolacji wyszła polska nauka. W niektórych dziedzinach przemiany modernizacyjne były tak rozległe i głębokie, że można wręcz zaryzykować tezę, że „odwilż” (a zwłaszcza rok 1957) stanowiła polską bramę do nowoczesności! O ile bowiem elementy polityczne przemian uległy dość szybko zatarciu i rozmyciu, osiągnięcia społeczne i modernizacyjne – od utrwalenia sektora prywatnego przez rozwój motoryzacji i zmiany konsumpcyjne po świadome macierzyństwo – miały charakter trwały, a skutki były odczuwalne przez następne dekady.

Patrząc z dystansu na „polską rewolucję październikową” lat 1956-1957, trudno jest nam nieraz odtworzyć jej społeczną (a nie polityczną!) dynamikę. Jakie zmiany zauważano najszybciej? Które z nich uznawano za najbardziej istotne? Co okazało się zjawiskiem trwałym, co zaś nie wytrzymało próby czasu? Nie prowadzono pod tym kątem badań opinii publicznej, zaś zarówno ówczesne opracowania urzędowe, jak i teksty gazetowe czy nawet namiętnie wtedy rozpisywane przez prasę ankiety nie są w stanie ich zastąpić. Również autorzy diariuszów z rzadka tylko mieli zdolności analityczne, pozwalające na jednoczesne zdiagnozowanie szerokiego spektrum problemów.

Choć zabrzmi to może nieco paradoksalnie, dobrymi przewodnikami po krajobrazie społecznym Polski lat 1956-1957 okazali się satyrycy, a zwłaszcza karykaturzyści, przyzwyczajeni do wnikliwego obserwowania rzeczywistości i prezentowania jej w formie zsyntetyzowanej do nieraz kilku kresek. Karykatura, przy całym swoim nieuchronnym subiektywizmie, jest jednocześnie, jak twierdził Jacques-Marie Boyer-Brun (który zresztą skłonność do satyry przypłacił w 1794 r. dosłownie głową), „termometrem wskazującym stan opinii publicznej” . Mocno osadzona w przestrzeni i czasie stanowi(ła) narzędzie pokazujące nie tylko temperaturę, ale również nadzieje czy rozczarowania nieraz lepiej niż długi, analityczny tekst. Spośród licznych, powstałych w latach 1956-1957 doskonałych rysunków, dwa narzucają się wręcz jako przewodnicy po społecznej panoramie „polskiej rewolucji październikowej”. Oba zostały opublikowane w powszechnie czytanych i opiniotwórczych warszawskich „Szpilkach”. Straszny sen personalnej Karola Ferstera (znanego raczej pod pseudonimem „Charlie”) ukazał się w numerze 28. tygodnika z 15 VII 1956 r. „Odwilż” była już wyraźnie odczuwalna, ale nikt jeszcze nie przeczuwał, jak (i czy) się potoczy – wszak od tragedii poznańskiej nie minęły nawet trzy tygodnie, a zatrzymanych i czekających na sąd uczestników określano słowami zaczerpniętymi bezpośrednio ze stalinowskiego jeszcze słownika.

Szafy podobne do sportretowanej przez Ferstera stały w pokoju każdego „personalnego” każdej większej instytucji, zazwyczaj pracownika Urzędu Bezpieczeństwa, albo blisko z nim współpracującego. Przechowywano w nich jedne z wielu zmór stalinizmu – tajne opinie i szczegółowe ankiety personalne, wypełniane przez obywateli przy wszelkiej możliwej okazji. Decydowały o losach każdego obywatela, nic też dziwnego, że wypełnianie licznych rubryk budziło rozterki, nieraz strach. Czy lepiej przyznać się do ziemiańskiego pochodzenia dziadka, wuja w Argentynie, własnego uczestnictwa w AK i ministrantury syna, stawiając pod znakiem zapytania awans lub przyjęcie na studia, czy może zataić te fakty, a w razie wykrycia narazić się na jeszcze gorsze konsekwencje? Teraz ta stalinowska puszka Pandory została otwarta, a wszelkie tajemnice uwolnione, z nieznanymi na razie skutkami. Za swoistą „zmienną kontrolną” może posłużyć Moda 1957 Juliusza Puchalskiego, która ukazała się pół roku później, 3 II 1957 r. Mimo pierwszych rozczarowań, „odwilż” była w pełni, zwłaszcza w swojej, bardziej nas interesującej społecznej odsłonie. Tych kilka miesięcy wystarczyło, by potwierdzić jedne obserwacje, inne zaś zamieść pod dywan lub znowu schować w szafie.

Wraz z „odwilżą” zaczął się dobry czas dla satyryków, nieskrępowanych jak wcześniej tak mocnymi więzami ideologicznymi. Wielu złapało zresztą wiatr w żagle, z równą żarliwością krytykując teraz „stalinistów”, jak wcześniej zwalczali rodzimą reakcję i zachodnią plutokrację. Mimo osłabienia cenzury nie przekraczali jednak określonych granic. Z okresu przedpaździernikowej odwilży nie udało się znaleźć rysunku w jakikolwiek sposób nawiązującego do wypadków poznańskich, po Październiku trudno natrafić na karykatury krytyczne wobec Władysława Gomułki czy przewodzonej przez niego partii. Brakuje również nawiązań do kwestii niewygodnych dla nowej ekipy zjawiska, jak narastający antysemityzm czy w ogóle mniejszości narodowe. Tabu stanowił Związek Radziecki i jego przywódcy, zaś próba jego złamania wywoływała gwałtowną reakcję. Doświadczył tego redaktor naczelny poczytnego tygodnika „Świat” po opublikowaniu rysunku Fotografia dla potomnych Jana Lenicy, jak się okazało zagrażającego sojuszowi z ZSRR! Niebezpieczeństwo zostało jednak zażegnane przez zniszczenie prawie całego nakładu numeru pisma.

Rysownicy koncentrowali się więc na tematach społecznych, których „rewolucyjna” rzeczywistość dostarczała wręcz w nadmiarze. Nic też dziwnego, że właśnie te zagadnienia, do tej pory praktycznie pomijane w kontekście Października, zdominowały wystawę (i katalog). Pośród 15 działów tylko cztery – 1. Odwilż, 2. Październik, 3. Wybory i wieńczący dzieło Przymrozek – mają charakter stricte polityczny. Pozostałe są poświęcone zagadnieniom społecznym, kulturalnym czy gospodarczym, w mniejszym lub większym stopniu animującym w latach 1956-1957 obywateli PRL. Rysunki pochodzące zarówno ze zbiorów Muzeum Karykatury, jak i stanowiące owoc szeroko zakrojonej kwerendy prasowej (tu szczególne podziękowania dla p. Macieja Góreckiego!), nie tylko w „Szpilkach” i „Karuzeli”, ale również w całej palecie dzienników i tygodników centralnych i prowincjonalnych, politycznych i kulturalnych, zdecydowano po długotrwałych dyskusjach podzielić na następujące działy (oprócz wyżej wspomnianych „politycznych”): 4. Czerwone i czarne, czyli relacje państwo-Kościół; 5. Młodzież; 6. Kulturalnie pod prąd; 7. Kobieta; 8. Peryferie: Polska gminna i powiatowa; 9. Marzenie o własnym samochodzie; 10. Za granicę!; 11. Pieniądze; 12. Prywatna inicjatywa; 13. Patologie; 14. Kosmos.

Każdy z działów został poprzedzony krótkim wstępem, zarówno prezentującym problem, jak i wyjaśniającym ulotne konteksty rysunków. Można oczywiście dyskutować nad zasadnością powyższego podziału, braku poświęcenia osobnych części np. chłopom czy robotnikom. Mamy jednak nadzieję, że mimo wszystko jest to wybór interesujący, zaś wystawa pomoże inaczej spojrzeć na te już nieco zapomniane, a tak przecież ważne dla nas lata.